Krzeseł ergonomicznych na rynku jest masa. Tylko dlaczego tak niewiele z nich jest zdrowych dla naszego kręgosłupa?

Ergonomia to modne słowo. Coraz więcej rzeczy jest ergonomicznych – fotele, buty, słuchawki… Ergonomiczne są nawet maszynki do golenia! Tylko co to znaczy dla nas?

Trzeba się zastanowić na tym, czym jest ergonomia. To nauka o pracy, która szuka rozwiązań, które sprawią, że czas spędzony przy biurku (na przykład) nie będzie męczący. Innymi słowy: żeby pracowało się lepiej.

Problem zaczyna się w momencie, w którym trzeba odpowiedzieć na pytanie „czym jest w zasadzie ta cała ergonomia”? Producenci krzeseł biurowych prześcigają się w nazywaniu swoich produktów ergonomicznymi. Ale gdy mają określić dlaczego tak nazywają swój produkt to… zaczynają się schody.

Prawie każdy producent pisze, że jego produkt ma regulowane podłokietniki i oparcie. Niektórzy dodadzą, że jest też jakieś podparcie odcinka lędźwiowego i regulacja kąta siedziska. Dzięki nim ma siedzieć się lepiej, jednak nie zawsze tak jest. Bo jakimś dziwnym trafem po kilku godzinach na takim krześle zaczyna nas boleć kręgosłup.

Co to właściwie znaczy?

Można odnieść wrażenie, że producenci „ergonomiczne” rozumieją jako „wygodne”. Jasne, w wygodnym krześle pracuje się przyjemniej. Ale czy takie „wygodne” siedzenie jest zdrowe dla kręgosłupa? Niekoniecznie.

Wiele krzeseł „ergonomicznych” pozwala usiąść jakkolwiek. Niekoniecznie zdrowo. Możemy je ustawić tak, żeby nie namęczyć się w czasie ośmiu (czasem więcej) godzin w pracy. Prawie na leżąco, pod kątem prostym, trochę przechyleni na którąś ze stron… jak nam wygodnie.

I tak siedzimy, siedzimy, siedzimy… i wstajemy z bolącym kręgosłupem. Z krzesła, które często kosztuje nieduży majątek i które podobno ma pomóc przesiedzieć ileś godzin bez bólu.

Bo to nasza wina…

Pomysł na te krzesła jest często bardzo fajny i naprawdę ergonomiczny. To podparcie lędźwiowe da się całkiem nieźle ustawić, podłokietniki też się przydają, a siedzisko też daje się dobrze wyprofilować. Tylko siedząc na nich kręgosłup ustawia się jakoś tak dziwnie.

Tylko już kupując taki fotel można usłyszeć od sprzedawcy „bo da się je tak ustawić, żeby było wygodnie”. A wygodnie to nie zawsze zdrowo. Zwłaszcza dla kręgosłupa.

Takie krzesła pozwalają na zdrowe siedzenie – tak samo jak każde, nawet najprostsze siedzisko czy stołek. Naprawdę! Kiedyś przecież nie było „ergonomicznych” siedzisk, a ludzie jakoś… nie mieli kłopotów z kręgosłupem. To nie było przypadkowe.

Lenistwo?

Jesteśmy trochę leniwi – nawet jeśli mówimy inaczej – dużo chętniej siedzielibyśmy „wygodnie” na kanapie niż „zdrowo” na takim ergonomicznym krześle. Zwłaszcza gdy da się takie krzesło ustawić „wygodnie” w kilka minut. Tacy jesteśmy.

Tylko czy nie lepsze dla naszego zdrowia jest takie krzesło, które wymusza zdrowe siedzenie? Dopiero o takim krześle można powiedzieć, że jest ergonomiczne, bo nie da się na nim siedzieć inaczej, niż dobrze ;). A do tego siedzi się na nim naprawdę wygodnie i wstaje się bez bólu.

A to naprawdę spora zaleta! Nie tylko dla leniwych.

 

Ergonomia to prawidłowe wykonywanie pracy. Życie to ciągła praca. Siedzisko ergonomiczne to takie, które podczas siedzenia (pracy) zachowuje normę anatomiczną kręgosłupa – jego prawidłowe wygięcie za pomocą prawidłowo posadowionej miednicy.

Podobał Ci się artykuł? Podaj dalej i udostępnij

ZOBACZ NASZE KRZESŁA

About the author

Zostaw komentarz